<anyone?>
"Jestem siostrą samotnych i żoną owdowiałych. Jeżeli kiedyś napiszę pamiętnik, to dam tytuł Od Ofelii do Felicji, czyli o tym, jak być kochaną.
Ach, Panie! - tak dwadzieścia lat temu zwracałam się do króla - Ach, panie! Wiemy czym jesteśmy, lecz nie wiemy co się z nami stanie. Nie domyślamy się, czym będziemy za rok, zapominamy czym byliśmy dawniej..."
(W. Has "Jak być kochaną" z cytatem z "Hamleta" W. Szekspira)
Pierwszy raz jesienna depresja dopadła mnie już w sierpniu. Tyle przykrych spraw nałożyło się na siebie... Zniosłam cios od bliskiej osoby po to, żeby polec od noża wbitego w plecy przez kolejną.
A wszystko przez moją absurdalną potrzebę bliskości. Otworzyłam się przed mężczyzną, którego darzyłam uczuciem, nie wielką miłością, lecz delikatnym, rodzącym się dopiero uczuciem. Uważałam go przy tym za przyjaciela.
Tak to jest, kiedy pokażesz swoje wnętrze drugiej osobie - zaczyna się gra, przedstawienie, w którym mimowolnie zagrałam rolę komicznej tragiczki.
Wiele razy słyszałam, jaka jestem silna, jak ciężko mnie zranić.
Wieczna maskarada, gra pozorów.
Ale jak z tym skończyć, skoro zawsze kiedy przerywam przedstawienie, kurtyna opada, a z nią maska, obraca się to przeciwko mnie? Chyba nie umiem już uwierzyć w to, że na prawdę istnieje ktoś, kto widzi we mnie więcej niż zabawkę na jedną noc, atrakcję wieczoru.
Bo przecież tak ciężko mnie urazić, nie jestem tak delikatna jak inne kobiety. Można się mną zabawić i odejść - przecież nic mi się nie stanie, oleję to, bo jestem taka silna.
Nie, nie jestem.
Od trzech dni siedzę w domu, staram się uczyć, oderwać myśli od ostatnich wydarzeń. Oszukuję sama siebie, że robię coś konstruktywnego, tak na prawdę gapiąc się w książkę, czytając jeden akapit na godzinę. Wmawiam sobie, że mam jeszcze czas. Dam radę.
Oczywiście, że dam radę. Muszę, przecież jestem silna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz